Ararat stoi w tym samym miejscu od milionów lat. Gości nas za każdym razem, kiedy rozpoczynamy trekking. Miejsca, w których obecnie żyjemy na górze, czyli obozy i drogi, które przemierzamy przygotowujemy, utrzymujemy i rozwijamy dla was od lat.
Trekking rozpoczyna się obecnie z wysokości 2 500 m, gdzie dowożą nas busy. W ubiegłym roku tureckie wojsko zbudowało drogę aż do wysokości 3 200 m, która ułatwia im dojazd i kontrolę agencji. Jednak ze względu na teren, busy mogą dojechać tylko do 2 500 m. Stąd wszystkie ekipy rozpoczynają ekspedycję. Droga do pierwszych obozów nie jest trudna, ani długa, ale za to urokliwa, bo już po drodze naszym oczom zaczynają ukazywać się pustynne bezkresy i zaczynamy odczuwać jak pierwsze głębokie oddechy rozluźniają nasze ciało i nerwy.

Punkt wyjścia, 2 500 m
Pierwsze obozy wszystkich agencji znajdują się na wysokości od 3 000 m do 3 300 m. Przez lata obserwując uczestników i nas samych, słuchając waszych sugestii i biorąc pod uwagę, że komfort i pyszne jedzenie ułatwiają aklimatyzację, zmienialiśmy miejsca i ulepszaliśmy to, w którym jesteśmy do dzisiaj.
Najpierw korzystaliśmy z miejsca, gdzie zbierali się ludzie ze wszystkich agencji, co z jednej strony było bardzo socjalne i zawsze było wesoło, ale entuzjazm kończył się, kiedy różne narodowości i usposobienia zaczynały sobie subtelnie przeszkadzać, szczególnie w porach udania się na odpoczynek i porannego wstawania. Zaczęliśmy zatem szukać nowego miejsca, bardziej na zachód. Przenieśliśmy się w nie w 2022 r. Wtedy było prywatnie i ciszej. Wszyscy docenialiśmy harmonię i kontakt z naturą. Kuchnia była w białych „jurtach”, mesa w ogromnym pomarańczowym namiocie, a spaliśmy w dwuosobowych namiotach ekspedycyjnych. Było skromnie, ale coraz bardziej wygodnie. Wygodnie na tyle, że pozostałe agencje, też zatęskniły za taką ideą i zaczęły poszukiwać miejsc na swoje obozy.

Obóz pierwszy, 3 200 m, 2022 r
W kolejnym roku kierownik Orhan, znalazł jeszcze lepsze miejsce na obóz pierwszy, które było jeszcze bardziej wysunięte na zachód. Wymagało to bardzo wiele pracy, żeby je uporządkować i posprzątać. Chłopaki pracowały ciężko, żeby pousuwać kamienie, ułożyć kamienny płot, przygotować platformy pod namioty, zorganizować toalety. Udało się. W 2023 r., kiedy rozpoczął się sezon, mogliśmy korzystać już z nowego miejsca, które na początku było zorganizowane podobnie: jurta, mesa, namioty ekspedycyjne do spania. Między grupami, chłopaki zaczęli budować schronisko. Nie jest to typowe schronisko w europejskim rozumieniu, gdzie można wejść, ogrzać się, zjeść i spać, ale miejsce, gdzie gotuje się kurdyjskie jedzenie i spożywa posiłki.

Obóz pierwszy, 3 200 m, 2023 r
Dzisiaj pierwszy obóz to pełen luksus. Schronisko ma kamienną podstawę i drewniane belki, na które naciągany jest biały brezent, ściągany na zimę ze względu na opady śniegu. Jest tam kuchnia i duża stołówka, gdzie przez cały czas czeka na was czaj lub kawa i gdzie można naładować telefon, bo solary też mamy. Nie śpimy już w dwuosobowych namiotach ekspedycyjnych tylko w wygodnych „domkach”, w których są dywany, wygodne materace i miejsce na rozpakowanie swoich rzeczy. Są toalety i zbiorniki z wodą , które uzupełniamy codziennie wodą z lodowca. W „jurcie” mamy teraz magazyn na wodę pitną i jedzenie. Wszystko ogrodzone kamiennym płotem, za którym jest miejsce załadowywania i rozładowywania koni. Dla mnie osobiście jest to najpiękniejsze i najspokojniejsze miejsce na Ziemi. Dla tych, którzy nie mogą spać, polecam nocny widok w bezchmurną noc, kiedy nad głowami rozciąga się droga mleczna, w dole widać światła Dogubayazit i czołówki grup, które rozpoczęły atak szczytowy, podążając w stronę szczytu. Czasami słychać szczekanie psa, albo lisa. Czasami obok zagubi się stado owiec lub osłów. Wszystko to sprawia, że czujemy się bliżej góry.

Obóz pierwszy, 3 200 m, obecnie

Na tym nie koniec historii naszych ulepszeń. Początkowo, kiedy przenieśliśmy się do obecnego miejsca, korzystaliśmy ze wspólnej drogi do drugiego obozu dla wszystkich agencji, wysuniętej na wschód. Wobec czego musieliśmy się najpierw przedzierać przez inne obozy, żeby dotrzeć do drogi wiodącej w górę. Dużo się dzieje na tej trasie. Ludzie schodzą, wchodzą, konie transportują jedzenie i torby. Zawsze pełno kurzu, mijanek, zamieszania, czasami brak miejsca na odpoczynek, bo jest ich tam niewiele. Wszystko to też przy bardzo jednostajnym krajobrazie, w którym zmienia się tylko nachylenie terenu.
Zatem Orhan udał się na eksplorację i znalazł miejsca, w których można utworzyć drogę z dala od tłoku. Układanie jej i porządkowanie trwało 2 lata, ale opłacało się. Przechodzimy teraz przez łąki, na których odpoczywamy, mijamy wodospad płynący z lodowca. Krajobraz się zmienia. Ponad poziomem łąk zaczynamy wychodzić na bardziej kamienisty teren. Mijamy jaskinię. Ostatni odcinek, który prowadzi już do obozów drugich jest usłany wielkimi głazami.
Sprawa z obozami drugimi wyglądała podobnie jak na 3 200 m. Skupisko agencji, a przez ukształtowanie terenu jest tam mało miejsca, aby rozkładać namioty dla każdego. Jest bardziej stromo i jest więcej osypujących się kamieni. Czasami śmieci latają od namiotu do namiotu niesione przez wiatr. Konie stoją jeden na drugim. Ciężko z toaletą. Dodatkowo tygiel międzynarodowy, hałas, różne pory odpoczynku. Decyzja – przenosimy obóz drugi.
Znowu przenieśliśmy się bardziej na zachód i obecnie jesteśmy odizolowani od pozostałych agencji. Mamy widok na Mały i Wielki Ararat, spokój, ciszę i toaletę.

Schronisko, kuchnia, jadalnia, obecnie
Staramy się dbać o wasz komfort i bierzemy pod uwagę wszystko co mówicie. Inwestujemy i walczymy o nasz kawałek górskiej podłogi. Orhan mówi, że za 5 lat będziemy mieć jacuzzi! 😀
Przyjeżdżajcie do nas. To nasz dom, który wypełniamy w sezonie muzyką, dobrym jedzeniem i tańcem. Pokazujemy wam nasze życie, bo Ararat to nie tylko szczyt do odhaczenia, to relacja, którą tworzycie z górą podczas pobytu.

Droga na Ararat przed 2023

Droga na Ararat obecnie
Katarzyna Kozikowska
